Moda

Lata 50 po mojemu, czyli rozkloszowana sukienka, ażurowe buty i wzorzysty sweterek

Sierpień 4, 2017
sukienka lata 50 stylizacja

Z czym Wam się kojarzą lata 50, jeśli chodzi o modę? Mi przede wszystkim z pięknymi rozkloszowanymi sukienkami i mocno zaznaczoną talią. Według mnie, stylizacja, którą mam na sobie idealnie pasuje do nowoczesnej wersji ubrań z lat 50. Zgadzacie się?

Lata 50 w modzie – odrobina historii

Lata 50 to istny rozkwit kobiecości. Nigdy wcześniej figura pań nie była tak eksponowana. po raz pierwszy również zaczęto podkreślać kobiece walory, ale nie w bardzo wyzywający sposób. Kobiety lat 50 były pewne siebie, wyzwolone i zadbane. Był to przełom nie tylko w ubiorze, ale i mentalności. Kobiety zaczęły pojawiać się w reklamach i coraz częściej robiły karierę na stanowiskach wcześniej dla nich niedostępnych. W ubiorze dominowały stroje podkreślające talię, a także tworzące figurę idealną – klepsydrę. Modne były ołówkowe spódnice, spodnie cygaretki i buty na niewielkim, ale stabilnym obcasie. Najmodniejsze dodatki w tamtych czasach to kapelusze i welurowe rękawiczki. Jeśli zaś chodzi o makijaż, damy lat 50 skupiały się na mocniejszym obrysie oka, a odważniejsze sięgały po czerwoną pomadkę.

Lata 50 – moja interpretacja

Do figury klepsydry niestety mi daleko, bo natura obdarzyła mnie jedynie gruszką. Nie powiem, ma to swoje zalety bo akurat na talię nie mogę narzekać, a szersze biodra można świetnie ukryć pod moim ulubionym krojem rozkloszowanych sukienek. Tak jak wspominałam, to już moja kolejna sukienka marki Risk made in Warsaw, przepadłam z kretesem dla ich projektów. Dlaczego tak uwielbiam ich sukienki? Przede wszystkim leżą na mnie tak dobrze, jak żadne inne, po drugie są mega wygodne a po trzecie mają świetną jakość. Po czwarte pasują na wiele okazji i można je nosić na różne sposoby, co udowadniałam ostatnio w poście z kwiatową sukienką.  W chłodniejsze dni do Riskowych sukienek zazwyczaj ubieram jakiś lekki sweterek. Tym razem dopasowałam sweterek marki Orsay, kupiony na zeszłorocznej wyprzedaży, który ma nieregularne wzory i kimonowy krój. Na stopach również wyprzedażowy łup – czółenka z Deichmanna, które kupiłam za zawrotną sumę niecałych 40 złotych. Buty są dość kontrowersyjne, ale mnie zauroczyły swoim retro stylem. No i muszę przyznać, ze są bardzo stabilne i wygodne, nie spodziewałam się tego po tak tanich butach! Torebka z Moodo, również jedna z ulubionych rzeczy, ponieważ pasuje mi do większości stylizacji – zarówno kolorystycznie jak i krojem.

Cały ten zestaw stworzył dość urokliwe połączenie w klimacie retro. Jest to moja interpretacja lat 50. Jak Wam się podoba?